Posty

Wyświetlam posty z etykietą NI

Idziecie ze mną na klifa? Chodźcie, śmiało.

Obraz
Postanowiłam, że muszę spiąć poślady i pokazać Wam zdjęcia z jaskiniowej góry tak szybko, jak to możliwe. Podróż Życia za pasem, więc potem przez sto lat, o ile cokolwiek po tym czasie będzie istnieć, należy spodziewać się zdjęć i surowych emocji wyłącznie stamtąd. Skorzystawszy z czasu, odrobiny energii i inspiracji, postanowiłam tutaj Wam trochę popaplać i pokazać to, co niedawno sama widziałam na własne oczy. Zaczęło się od tego, że obejrzałam siedmiominutowy teledysk Iggy'ego Popa TYLKO po to, by zobaczyć, czy nakręcili kilka zdjęć z jego chwilowym gitarzystą. Poza okrutnie popychanym (sic!) wiekiem ciałem Popa, na które nie jestem w stanie patrzeć, mój rudowłosy anioł pojawił się w kilku przelotnych momentach. ( A teraz czytam to, co tu napisałam i wyję na całą twarz ze stwierdzenia „rudowłosy anioł” jestem psychiczna) W jakiś dziwny sposób ładnie nakręcony, choć nie porywający teledysk sprawił, że otworzyła mi się głowa i mózg zaczął rozkwitać. Lubię używać tego okr...

Piętnaście w Słońcu, dziewięćdziesiątka Elżuni i inne rewelacje

Obraz
Podchodzę do napisania nowego posta po raz czterdziesty piąty. Przyjmyijmy margines błędu - mogłam się pomylić o jakieś dwadzieścia razy. Odkąd przyjęłam sobię strategię regularnego pisania, straciłam do tego werwę. Kompletnie. Jakby ktoś spuścił ze mnie powietrze jak ze starej, zużytej dętki i wywalił do kosza. Z reguły im bardziej jestem przyciskana terminem lub czymś ważnym, tym częściej uciekam w rzeczy zgoła inne. Błąd, moja droga. Sama zniechęciłam się do działania. Musicie mi zatem bardzo wybaczyć, że piszę tak rzadko. Chcę częściej, popracuję nad tym, ale sami widzicie, że nie ma ze mną łatwo. Ale w porządku - idzie się przyzwyczaić. W dniu dzisiejszym królowa Elżbieta obchodzi swoje 90. urodziny. Poinformowała mnie o tym wspaniała, starsza pani, przypadkowo spotkana w centrum. Stwierdziłam - a czemu by czegoś nie napisać? Nie muszę się przecież zmuszać - to może być przyjemność. Ostatni post kosztował mnie bardzo dużo przygotowania, zresztą mam tak chyba z każdym, bo albo m...

Pobądźmy dziś trochę na luzie.

Czasem przychodzi taki moment, w którym mimo, iż miało się ochotę na prowadzenie światowego, poważnego bloga, trzeba sobie po prostu pobiadolić. Żadne tu poważne, strajkowe tematy, żadna historia, tylko czyste, niczym nie zmącone i niczym nie ocenzurowane myśli. Całą moją ideę szlag jasny trafił, no bo kto po tej notatce powie, że mój blog jest poważny? Kto?! Mój blog winien być esencją Belfastu z subiektywnego punktu widzenia mojej własnej osoby, niech i tak będzie. Zamiast chrzanić o niczym, możemy dziś porozmawiać o lokalsach, opowiem Wam też kilka dziwnych ciekawostek na temat tego miasta. Ludzie. W sumie tutejsi ludzie są bardzo mili. Przynajmniej na razie, bo nie jesteśmy tu przecież wieki i przynajmniej dla mnie, bo nie wiem jak dla innych. Ostatnio na przykład pod PKP (jakie PKP, przecież to nie Polskie Koleje Państwowe :( jak ja to mam nazwać?!) widzieliśmy rower przymocowany do płotu. Obie opony sflaczałe bardziej niż ptaszek 80-letniego... cóż, dobrze, sami wi...

Z pamiętnika (nie)typowej kobiety.

Obraz
Cześć! Pamiętacie, jak pisałam Wam o tym, jak najczęściej nazywam pliki? (tylko po co o tym mówiłam?) Zamiast wstępu proponuję wgląd w dzisiejszą listę plików, które posłużą mi do opublikowania tego, co mam zamiar Wam opowiedzieć. Interpretacja należy do Was, ja pozostawię to bez komentarza. Dzięki pisaniu odkrywam nieskończone pokłady... niech będzie - kreatywności. Kobietą typową co najmniej mogłabym rzec, nie jestem. Że nietuzinkową również nie powiem, to słowo kojarzy mi się z tym jakże sławnym w internecie stwierdzeniem typu „nie znasz, to nie oceniaj” „nie jestem jak wszystkie” czy mojego fejwrita w każdym calu: „jeśli nie możesz mnie znieść jak jestem najgorsza, to nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza” . Och. Offtopy jakieś już od samego początku. Moje gadulstwo jest nie do opanowania. Dziś, moi kochani, chciałam opowiedzieć Wam nietypową, jak na tego bloga, historię. Zacznę, jak zwykle, od samego początku. Niestety nie można być parą papużek ...

Jak nie My, to kto?

Cześć! Po pierwsze i najważniejsze - muszę Was przeprosić. Chciałam sobie wypracować regularne dodawanie notatek, ale niestety, sytuacja mnie przerosła. Nie miałam warunków do porządnego zgrania zdjęć, a poza tym... Mam p r z e r a ż a j ą c o dobre wieści. Zacznę może, jak zwykle, od samego początku.  Z dnia na dzień to miasto podobało mi się coraz bardziej. Nie tylko mnie – Łukasz też był i jest zachwycony. Jest tutaj naprawdę wiele zaskakująco pozytywnych rzeczy (o tym napiszę w notce kiedyś-tam), wszyscy ludzie wyglądają na tak zrelaksowanych, jakby wiecznie mieli wolne, ceny są cudowne. To znaczy... jeśli przyjechałeś na Wakacje, to ceny wcale nie są cudowne. Jeśli żyjesz tutaj i zarabiasz tutaj – owszem. O cenach i sprawach finansowych w Belfaście również innym razem. Wróćmy do meritum. Od 7 lipca, odkąd pierwszy raz zobaczyliśmy to miasto, Naszym największym marzeniem od tamtej chwili stało się znalezienie tu pracy i życie właśnie w tym miejscu. Nie mogłam i ni...

Pierwsze zdjęcia w porządnej jakości, Muzeum Titanica i więcej.

Obraz
Proces twórczy wygląda mniej więcej tak: Któregoś dnia zmuszam się, by przysiąść na dwie, trzy godziny i zrobić selekcję zdjęć. Te się nie nadają kompletnie, tu trzeba wykadrować, tam wymazać latarnię, bo jest denerwująca i paskudna, a tam znowu coś nie pasuje. Cała ja. To żmudny i bardzo pochłaniający czas proces. W międzyczasie, gdy dostaję świra ze zmęczenia, a przekrwione oczy wychodzą z orbit przez Photoshopa i światło bijące od monitora, w mojej głowie rodzi się masa pomysłów. Czasami budzę się w nocy i zapisuję na telefonie świeżo wymyślony wątek, czasem celowo przesiaduję kilka godzin przy komputerze i piszę, czasem po prostu coś mi mignie, coś się przypomni i uważam to za godne opublikowania. Część z tego zapisuje w folderze „zapiski wojenne” pod różnymi dziwnymi nazwami, kilka dni później czytam na trzeźwo to, co w tych skrawkach zapisałam.  Gdy widzę, ze coś jest napisane ostro pod wpływem zmęczenia i nadaje się tylko do śmieci, wyrzucam to w siną dal, czasem coś d...