Posty

Wyświetlam posty z etykietą Polacy

Byliśmy w Polsce (piszę po pijaku).

Obraz
(26.11.2016) Słuchajcie. Zabawmy się. Tu i teraz przysięgam, że wszystko, co zostało zapisane na brudno, zostanie tu opublikowane. Okej? Poprawię tylko literówki jutro, czy pojutrze, coby Wam oczy od tego nie krwawiły. Ten Typ Mes zwykł mawiać, że najlepszą nawijkę przynosi mu żołądkowa gorzka. Ja w sumie jestem tego samego zdania choć wódki, co prawda, nienawidzę. Jestem uchlana na tyle, żeby fajnie mi się pisało, no to do dzieła. Nie mam pojęcia, dlaczego stymulują mnie w tym momencie do pisania polskie piosenki. Włączam "Pamiętniku".  Dobry wieczór, pamiętniku, dawno nie pisałam. Chcesz posłuchać? <kliknij> Siedzę teraz na podłodze we własnej garderobie (słowo klucz to "garderoba" - pieprzyć podłogę, skoro siedzisz WE WŁASNEJ GARDEROBIE, a poza tym podłoga jest piękna, czysta i pełna puchowego, białego dywanu). No więc siedzę i myślę... Myślę o tym, co było tydzień temu. Łukasz miał po ósmej autobus z Berlina, ja dzień ustawowo wolny jak i cały mój dw...

Cosięcosięstao? Bomba!

Obraz
No właśnie - co się stało? Cześć! Żyję. Wbrew uroczemu tytułowi - nikt nie podłożył Nam bomby pod dom, nikt Nas nie zabił. Nie stałam się ofiarą przemocy w rodzinie, czy w pracy, choć kilka razy dostałam pankejkiem tu, czy tam. Moim standardowym wytłumaczeniem będą dwa wytłumaczenia (super). 1. Uwaga, jak zwykle - nie miałam kompletnie czasu. Jasne, doba ma przecież tyle i tyle. To nad wyraz miło, że Twoja doba ma aż 24 godziny, w moim subiektywnym odczuciu moja własna doba ma jakieś 10 godzin, przy czym 8 godzin spędzam w pracy. 2. Miałam jakiś kryzys twórczy. Jakieś to u mnie powszechne. Spędziłam ostatnie pół roku na kryzysie fotograficznym,  by teraz, otoczona szarością dnia codziennego, poddała się mdłym porankom, wstawaniu o KOSZMARNEJ piątej zero pięć i cholernej, wszechobecnej ciemności o tej porze. Przyznam, że dopiero konkurs pisarski wzbudził we mnie ten jakże znany zew każący mi pisać, zatem napisałam jakieś pierdy na ten konkurs, które w dodatku idiotycznie nazw...

Polakiem być... czyli strajk, patriotyzm i wódka.

Obraz
Cześć! Dziś nie będzie tak śmiesznie i fajnie, jak tydzień temu. Mam tu co nieco do napisania o naprawdę ważnych rzeczach, ale nie przejmujcie się – jak Was zanudzę, pójdziecie to kuchni i zaparzycie sobie herbatę/meliskę jakąś, albo inne ziółka, kawę, wrzucicie coś na ruszt i raz dwa wróci Wam ochota do przebrnięcia przez wszystkie moje patetyczne przemowy. Słowem wstępu, kilka adnotacji, coby niżej wspomniana gównoburza i nie zawitała także tutaj: 1. W notatce używam słów takich, jak "Murzyn" i "Cygan". Nie, nie jestem rasistką, ani niczym w ten deseń. Czarnoskórych uwielbiam, bo sami z siebie wydają się mega sympatyczni i kochani, a Romów... cóż, Romów nie darzę wielką sympatią, ale w gruncie rzeczy są mi obojętni. 2. Nie, nie jestem kolejnym Polaczkiem-cwaniaczkiem, co o wyrwał się za granicę i wyzywa Polaków od buraków, cebuli i innych jarzyn. Skupiłam się dziś głównie na negatywnych cechach nas, Polaków żyjących za granicą, ale nie zaprzeczam - pozy...