Polakiem być... czyli strajk, patriotyzm i wódka.
Cześć! Dziś nie będzie tak śmiesznie i fajnie, jak tydzień temu. Mam tu co nieco do napisania o naprawdę ważnych rzeczach, ale nie przejmujcie się – jak Was zanudzę, pójdziecie to kuchni i zaparzycie sobie herbatę/meliskę jakąś, albo inne ziółka, kawę, wrzucicie coś na ruszt i raz dwa wróci Wam ochota do przebrnięcia przez wszystkie moje patetyczne przemowy. Słowem wstępu, kilka adnotacji, coby niżej wspomniana gównoburza i nie zawitała także tutaj: 1. W notatce używam słów takich, jak "Murzyn" i "Cygan". Nie, nie jestem rasistką, ani niczym w ten deseń. Czarnoskórych uwielbiam, bo sami z siebie wydają się mega sympatyczni i kochani, a Romów... cóż, Romów nie darzę wielką sympatią, ale w gruncie rzeczy są mi obojętni. 2. Nie, nie jestem kolejnym Polaczkiem-cwaniaczkiem, co o wyrwał się za granicę i wyzywa Polaków od buraków, cebuli i innych jarzyn. Skupiłam się dziś głównie na negatywnych cechach nas, Polaków żyjących za granicą, ale nie zaprzeczam - pozy...