Posty

Wyświetlam posty z etykietą fotografia

#palcemPoMapie - Grobla Olbrzyma (i inne)

Obraz
Niezależnie, czy spytalibyście królowej Anglii, papieża Franciszka, czy bezdomnego pana w kapeluszu z przystanku  Donegall Square West , czy widzieli Grobla Olbrzyma , odpowiedź byłaby zawsze ta sama - oczywiście, że tak. To zaskakujące. Każdy, z kim tutaj rozmawiałam, był tam chociaż raz, Magiczne, owiane legendami miejsce, które co roku przyciąga do siebie tysiące turystów z całego świata. Widzieli je wszyscy* *Wszyscy, tylko nie my. Mieszkamy tutaj dwa lata i odkąd tu jesteśmy, zdajemy sobie sprawę, że to cholerne miejsce naprawdę istnieje, a mało tego, jest oddalone jedynie kilka godzin od Belfastu. Żyliśmy z tym przeświadczeniem dwa lata, aż stwierdziłam, że teraz, albo nigdy.  Więc spakowaliśmy się i pojechali w wyprawę, której prędko nie zapomnimy. Wyprawa miała trwać cały dzień. Zapakowano nas w wielki autokar z przesadnie podkręconą klimatyzacją i krzyczącymi, tryskającymi testosteronem Holendrami.  Pieprzeni Holendrzy, nawet o nich nie pytajcie. Było ...

Chwile.

Obraz
Cześć! Ostatnimi czasy mój mózg postanowił się zbuntować i wysłać całą kreatywność, wenę twórczą i wszystkie tym podobne na Księżyc. Wiecie, co jest jeszcze gorsze? Im wszystkim tam się spodobało... Jednocześnie, podczas sprzątania komputera (próbuję dziś być produktywna) natknęłam się na pewien stary folder. Nazwałam go Chwile. Zdjęcia niepozornych, ulotnych momentów. Niby nic, a powoduje lawinę wspomnień. Czemu mam się nimi nie podzielić? ;) A teraz odpal to (klik) Będzie przyjemniej.    Coldplayer for life!  Pół godziny przed tym, gdy poszliśmy na imprezę Sylwestrową, organizatorka napisała do mnie, że brakło jej mleka do kawy. Otrzymała w odpowiedzi to zdjęcie.  Po tryliardzie dni smutku dorwałam swoje wymarzone perfumy.  Pierwsza, własnoręcznie zrobiona bomba (nie wybuchła).  Czerwiec, Islandia. Pierwsza w nocy.  Kocham bawić się światłem.    Łukasz w Thingvell...

Byliśmy w Polsce (piszę po pijaku).

Obraz
(26.11.2016) Słuchajcie. Zabawmy się. Tu i teraz przysięgam, że wszystko, co zostało zapisane na brudno, zostanie tu opublikowane. Okej? Poprawię tylko literówki jutro, czy pojutrze, coby Wam oczy od tego nie krwawiły. Ten Typ Mes zwykł mawiać, że najlepszą nawijkę przynosi mu żołądkowa gorzka. Ja w sumie jestem tego samego zdania choć wódki, co prawda, nienawidzę. Jestem uchlana na tyle, żeby fajnie mi się pisało, no to do dzieła. Nie mam pojęcia, dlaczego stymulują mnie w tym momencie do pisania polskie piosenki. Włączam "Pamiętniku".  Dobry wieczór, pamiętniku, dawno nie pisałam. Chcesz posłuchać? <kliknij> Siedzę teraz na podłodze we własnej garderobie (słowo klucz to "garderoba" - pieprzyć podłogę, skoro siedzisz WE WŁASNEJ GARDEROBIE, a poza tym podłoga jest piękna, czysta i pełna puchowego, białego dywanu). No więc siedzę i myślę... Myślę o tym, co było tydzień temu. Łukasz miał po ósmej autobus z Berlina, ja dzień ustawowo wolny jak i cały mój dw...