Posty

Wyświetlam posty z etykietą nataliaemigruje

Byliśmy w Polsce (piszę po pijaku).

Obraz
(26.11.2016) Słuchajcie. Zabawmy się. Tu i teraz przysięgam, że wszystko, co zostało zapisane na brudno, zostanie tu opublikowane. Okej? Poprawię tylko literówki jutro, czy pojutrze, coby Wam oczy od tego nie krwawiły. Ten Typ Mes zwykł mawiać, że najlepszą nawijkę przynosi mu żołądkowa gorzka. Ja w sumie jestem tego samego zdania choć wódki, co prawda, nienawidzę. Jestem uchlana na tyle, żeby fajnie mi się pisało, no to do dzieła. Nie mam pojęcia, dlaczego stymulują mnie w tym momencie do pisania polskie piosenki. Włączam "Pamiętniku".  Dobry wieczór, pamiętniku, dawno nie pisałam. Chcesz posłuchać? <kliknij> Siedzę teraz na podłodze we własnej garderobie (słowo klucz to "garderoba" - pieprzyć podłogę, skoro siedzisz WE WŁASNEJ GARDEROBIE, a poza tym podłoga jest piękna, czysta i pełna puchowego, białego dywanu). No więc siedzę i myślę... Myślę o tym, co było tydzień temu. Łukasz miał po ósmej autobus z Berlina, ja dzień ustawowo wolny jak i cały mój dw...

ICP #4: Ludzie, rodzaje turystów, kempingi.

Obraz
Cześć! Wybaczcie spóźnienie. Nie było mnie wczoraj cały... a, pieprzyć to. Nie mam dla Was żadnego usprawiedliwienia. Po prostu byłam zbyt leniwa, by zdążyć na czas. Już to nadrabiam, obiecuję! Bierzcie i delektujcie się - mówi, niczym ksiądz z ambony - Otwierajcie delikatnie, by nie uronić niepowtarzalnego smaku. Najbardziej relaksuje mnie ta w zielonej saszetce, wprawia chwilę w nastrój przejrzysty i ulotny – stoję obok i patrzę z zażenowaniem na typa dobrze po dwudziestce, który rozdaje herbatę zziębniętym podróżnikom produkując się co najmniej, jak gdyby występował w reklamie Twiningsa. I myślę sobie – Chryste, co ja tu robię? Jeżeli ktoś wybiera się na Islandię z zamiarem odpoczynku od ludzi (co między innymi My chcieliśmy zrobić), w większości czasu będzie się na tym po prostu przejeżdżał. Może ludzi w bród tutaj nie jest, le najbardziej popularne miejsca oraz kempingi nie stronią od turystów, a co za tym idzie – turystów dobrych, złych, bez piątej klepki i ogarniętych...

Piętnaście w Słońcu, dziewięćdziesiątka Elżuni i inne rewelacje

Obraz
Podchodzę do napisania nowego posta po raz czterdziesty piąty. Przyjmyijmy margines błędu - mogłam się pomylić o jakieś dwadzieścia razy. Odkąd przyjęłam sobię strategię regularnego pisania, straciłam do tego werwę. Kompletnie. Jakby ktoś spuścił ze mnie powietrze jak ze starej, zużytej dętki i wywalił do kosza. Z reguły im bardziej jestem przyciskana terminem lub czymś ważnym, tym częściej uciekam w rzeczy zgoła inne. Błąd, moja droga. Sama zniechęciłam się do działania. Musicie mi zatem bardzo wybaczyć, że piszę tak rzadko. Chcę częściej, popracuję nad tym, ale sami widzicie, że nie ma ze mną łatwo. Ale w porządku - idzie się przyzwyczaić. W dniu dzisiejszym królowa Elżbieta obchodzi swoje 90. urodziny. Poinformowała mnie o tym wspaniała, starsza pani, przypadkowo spotkana w centrum. Stwierdziłam - a czemu by czegoś nie napisać? Nie muszę się przecież zmuszać - to może być przyjemność. Ostatni post kosztował mnie bardzo dużo przygotowania, zresztą mam tak chyba z każdym, bo albo m...

Holywood 15 minut pociągiem od domu - serio?

Obraz
Cześć! Dziś zbyt dużo paplać nie będziemy. Opowiem Wam tylko o tym, jak wielką i wredną jestem świnią. Tytułowo możecie się co prawda sugerować, że piszę do Was z zakątków Hollywood, dzielnicy spełniania marzeń, spotykania celebrytów i szampana, ale niestety Was rozczaruję - nie zamierzam, jak na razie, wyprowadzać się z Belfastu. Więc jak to możliwe być na dwóch cholernych kontynentach jednocześnie?  A co do tego, że jestem świnią... bo od tego nie ucieknę. Pobawmy się w małych chłopków w fartuchach, którzy liczą. Nie robią nic, tylko liczą. Spójrzmy zatem w te liczby. W Holywood byłam 29 września ubiegłego roku, co daje nam 151 dni ściemniania Wam, że już niedługo wstawię super zdjęcia z super miejsca. 151 dni z kolei daje nam 3624 godziny ściemniania Wam, że już zaraz, dosłownie za sekundę zobaczycie piękne, Holywoodzkie kadry. 3624 godziny robienia Was w balona, butelkę i co tylko zechcecie . Możecie mnie bić, wysyłać mi listem poleconym pogróżki pisane wycinanymi z g...

Nie czeka na Was tu nic nowego. Mieliśmy tylko Wakacje w Polsce i prawie wpadliśmy samolotem do morza. Tylko tyle.

Obraz
Podróż samolotem przestaje być miła momencie, gdy słyszysz od stewardessy prośbę o zapięcie pasów, bo znowu mamy turbulencje. - Natalia Książek Każda z linii lotniczych powinna mieć specjalne miejsce w każdym samolocie na tę jakże złotą i udaną sentencję. Cześć! Mam dla Was masę rzeczy do opisania i masę zdjęć. Wczoraj wróciliśmy z urlopu. Byliśmy... w Polsce! Tak! Cały piękny i błogi tydzień w Polsce i założę się, że był to dużo lepszy pobyt niż na jakichś przereklamowanych, gównianych wyspach Kanaryjskich. Kto jeszcze lata do tych nudnych kurortów? W Polsce Wam zimniej? Trudno. Zacznijmy może, jak zwykle, od samego początku. Pierwotnie planowaliśmy przylecieć do Polski dopiero w okolicach grudnia, na Święta. Kiedyś, na początku sierpnia padł spontaniczny pomysł „e! Tanie bilety są na październik, a może byśmy polecieli do Polski na tydzień, co?” - pomysł został skazany na porażkę zaraz po tym, jak ujrzał światło dzienne. Nie, bo pracować trzeba, bo to, bo nie m...

Cosięcosięstao? Bomba!

Obraz
No właśnie - co się stało? Cześć! Żyję. Wbrew uroczemu tytułowi - nikt nie podłożył Nam bomby pod dom, nikt Nas nie zabił. Nie stałam się ofiarą przemocy w rodzinie, czy w pracy, choć kilka razy dostałam pankejkiem tu, czy tam. Moim standardowym wytłumaczeniem będą dwa wytłumaczenia (super). 1. Uwaga, jak zwykle - nie miałam kompletnie czasu. Jasne, doba ma przecież tyle i tyle. To nad wyraz miło, że Twoja doba ma aż 24 godziny, w moim subiektywnym odczuciu moja własna doba ma jakieś 10 godzin, przy czym 8 godzin spędzam w pracy. 2. Miałam jakiś kryzys twórczy. Jakieś to u mnie powszechne. Spędziłam ostatnie pół roku na kryzysie fotograficznym,  by teraz, otoczona szarością dnia codziennego, poddała się mdłym porankom, wstawaniu o KOSZMARNEJ piątej zero pięć i cholernej, wszechobecnej ciemności o tej porze. Przyznam, że dopiero konkurs pisarski wzbudził we mnie ten jakże znany zew każący mi pisać, zatem napisałam jakieś pierdy na ten konkurs, które w dodatku idiotycznie nazw...