Posty

Wyświetlam posty z etykietą paplanina

Byliśmy w Polsce (piszę po pijaku).

Obraz
(26.11.2016) Słuchajcie. Zabawmy się. Tu i teraz przysięgam, że wszystko, co zostało zapisane na brudno, zostanie tu opublikowane. Okej? Poprawię tylko literówki jutro, czy pojutrze, coby Wam oczy od tego nie krwawiły. Ten Typ Mes zwykł mawiać, że najlepszą nawijkę przynosi mu żołądkowa gorzka. Ja w sumie jestem tego samego zdania choć wódki, co prawda, nienawidzę. Jestem uchlana na tyle, żeby fajnie mi się pisało, no to do dzieła. Nie mam pojęcia, dlaczego stymulują mnie w tym momencie do pisania polskie piosenki. Włączam "Pamiętniku".  Dobry wieczór, pamiętniku, dawno nie pisałam. Chcesz posłuchać? <kliknij> Siedzę teraz na podłodze we własnej garderobie (słowo klucz to "garderoba" - pieprzyć podłogę, skoro siedzisz WE WŁASNEJ GARDEROBIE, a poza tym podłoga jest piękna, czysta i pełna puchowego, białego dywanu). No więc siedzę i myślę... Myślę o tym, co było tydzień temu. Łukasz miał po ósmej autobus z Berlina, ja dzień ustawowo wolny jak i cały mój dw...

Londyn śmierdzi jak piekło, ale i tak jest piękny.

Obraz
Patrząc z perspektywy czasu na minione wydarzenia mam wrażenie, że jestem wariatką. Za każdym razem, przysięgam . Jedną z najbardziej wartościowych informacji, jakie wyniosłam z trzech lat studiowania, był cytat profesorka od... od czego on właściwie był? Nie wiem. W każdym razie nie był ani trochę normalny, a w życiu kierował się hasłem, że nie ma ludzi normalnych, są tylko niezdiagnozowani. Uderzyło mnie w samo sedno i od tej pory chodzę po tym pięknym świecie i wygłaszam tę teorię komu się da. Co więcej, psorek powiedział, że to cytat kogoś mądrego, nie doszukałam się jednak żadnych połączeń z żadnymi ludźmi. Cóż. Niezależnie, czy powiedział to Platon, czy żul spod przystanku na AGH - to święta prawda. W myśl mojej wspaniałej nienormalności, na początku roku islandzki zespół Sigur Rós ogłosił europejską trasę. Opętało mnie do reszty, więc gdy ogłosili Londyn było wiadome, że jednym z pierwszych posiadaczy biletu zaraz po otwarciu sprzedaży internetowej będę właśnie ja. Mi...

Idziecie ze mną na klifa? Chodźcie, śmiało.

Obraz
Postanowiłam, że muszę spiąć poślady i pokazać Wam zdjęcia z jaskiniowej góry tak szybko, jak to możliwe. Podróż Życia za pasem, więc potem przez sto lat, o ile cokolwiek po tym czasie będzie istnieć, należy spodziewać się zdjęć i surowych emocji wyłącznie stamtąd. Skorzystawszy z czasu, odrobiny energii i inspiracji, postanowiłam tutaj Wam trochę popaplać i pokazać to, co niedawno sama widziałam na własne oczy. Zaczęło się od tego, że obejrzałam siedmiominutowy teledysk Iggy'ego Popa TYLKO po to, by zobaczyć, czy nakręcili kilka zdjęć z jego chwilowym gitarzystą. Poza okrutnie popychanym (sic!) wiekiem ciałem Popa, na które nie jestem w stanie patrzeć, mój rudowłosy anioł pojawił się w kilku przelotnych momentach. ( A teraz czytam to, co tu napisałam i wyję na całą twarz ze stwierdzenia „rudowłosy anioł” jestem psychiczna) W jakiś dziwny sposób ładnie nakręcony, choć nie porywający teledysk sprawił, że otworzyła mi się głowa i mózg zaczął rozkwitać. Lubię używać tego okr...