Posty

Wyświetlam posty z etykietą weekend

Historia pewnej niedzieli.

Otwieram oczy przed dziesiątą i już wiem, że ten dzień będzie beznadziejny. Mój szef ma bowiem szeroko w poważaniu to, jak szczerze nienawidzę niedziel w pracy, więc jestem skazana, w zamian za dwa wolne piątki, na dwie niedziele pracujące w miesiącu. Powłóczę nogami po całym domu.  Mogłabym włączyć jakąś muzykę, ale nie, nic nie poprawi mi dziś nastroju. Jeśli ktoś kupi mi trumnę, w której będę mogła się położyć biorąc przy okazji dzień wolnego, to chętnie. Bardzo mi przykro, nikt ani nic już mnie dzisiaj nie uratuje. Jedną ręką jem śniadanie, drugą się maluję i myślę - a jakby skonstruować za domem małą rakietę i polecieć w kosmos? Obejrzawszy film Gravity kilka dni wcześniej może jednak podziękuj...

Londyn śmierdzi jak piekło, ale i tak jest piękny.

Obraz
Patrząc z perspektywy czasu na minione wydarzenia mam wrażenie, że jestem wariatką. Za każdym razem, przysięgam . Jedną z najbardziej wartościowych informacji, jakie wyniosłam z trzech lat studiowania, był cytat profesorka od... od czego on właściwie był? Nie wiem. W każdym razie nie był ani trochę normalny, a w życiu kierował się hasłem, że nie ma ludzi normalnych, są tylko niezdiagnozowani. Uderzyło mnie w samo sedno i od tej pory chodzę po tym pięknym świecie i wygłaszam tę teorię komu się da. Co więcej, psorek powiedział, że to cytat kogoś mądrego, nie doszukałam się jednak żadnych połączeń z żadnymi ludźmi. Cóż. Niezależnie, czy powiedział to Platon, czy żul spod przystanku na AGH - to święta prawda. W myśl mojej wspaniałej nienormalności, na początku roku islandzki zespół Sigur Rós ogłosił europejską trasę. Opętało mnie do reszty, więc gdy ogłosili Londyn było wiadome, że jednym z pierwszych posiadaczy biletu zaraz po otwarciu sprzedaży internetowej będę właśnie ja. Mi...