Posty

Wyświetlam posty z etykietą zielonomi

Pół roku później.

Obraz
280 nieodczytanych wiadomości w jednej skrzynce, 148 w drugiej. Wiadomości na last.fm, fejsbuku (tak, nie odczytuję na bieżąco), setki wydarzeń muzycznych, które mnie ominęły (nowy Radiohead, niech to szlag), setki wiadomości ze świata, których generalnie i tak nie czytam, po 30 aktualizacji na telefonie i tablecie. Wszystko odhaczam mechanicznie. Zasuwam rolety w oknach, wyłączam odbiorniki. Nie wracam do rzeczywistości. Pierdolę, nie wracam. Nie ma takiej opcji. Byliśmy w Polsce pierwszy raz od sześciu miesięcy, a ja nawet nie wiem, od czego mam Wam tutaj zacząć. Od tego, że na większość rzeczy brakło mi czasu? Czy od tego, że to cholernie niesprawiedliwe, że czas leci tak szybko? Ledwo wsiadłam do samolotu, a już byłam w drodze powrotnej na lotnisko. No jasne, warto o tym wspomnieć przecież. Lecimy spokojnie, podziwiam pierwszy raz w życiu zachód Słońca od drugiej strony chmur, aż tu nagle wszystko zaczyna migać, a potem gaśnie. Gwałtownie się zniżamy i wpadamy w ciemność. ...

Ormeau Park - Zaczarowany ogród.

Obraz
Cześć! Słowem wstępu. Biorę pod uwagę wszystkie Wasze opinie z radością i ciekawością. Bezczelnie piszę do moich znajomych, którzy aktywnie komentują, czy lubią moje notatki, więc pytam no cześć, no jak się podoba, co mam zmienić. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się takiej ilości wyświetleń mojego bloga! To przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ej, zwariowaliście, czy co?! Bardzo przyjemnie łechczecie moje zachłanne na komplementy ego, w końcu bardzo lubię, jak ktoś wyje i żąda więcej (tak, proszę mnie nie linczować, naprawdę tak mam, lubię jak wyjecie). Większość z Was domaga się publikowania większej ilości zdjęć. Muszę powiedzieć, że macie rację. Ostatnio paplam i paplam, a zdjęć nie widać, tymczasem dosyć sporo zalega na moim dysku w strachu przed publikacją. Nie mogę wychodzić z formy, więc proszę mnie śmiało linczować, jeśli będziecie mieć niedosyt zdjęć. Dziś chciałabym pokazać Wam magiczną krainę, którą sama odkryłam zupełnie przypadkiem. Gdy szłam pełna nadziei na le...