Posty

Jak nie My, to kto?

Cześć! Po pierwsze i najważniejsze - muszę Was przeprosić. Chciałam sobie wypracować regularne dodawanie notatek, ale niestety, sytuacja mnie przerosła. Nie miałam warunków do porządnego zgrania zdjęć, a poza tym... Mam p r z e r a ż a j ą c o dobre wieści. Zacznę może, jak zwykle, od samego początku.  Z dnia na dzień to miasto podobało mi się coraz bardziej. Nie tylko mnie – Łukasz też był i jest zachwycony. Jest tutaj naprawdę wiele zaskakująco pozytywnych rzeczy (o tym napiszę w notce kiedyś-tam), wszyscy ludzie wyglądają na tak zrelaksowanych, jakby wiecznie mieli wolne, ceny są cudowne. To znaczy... jeśli przyjechałeś na Wakacje, to ceny wcale nie są cudowne. Jeśli żyjesz tutaj i zarabiasz tutaj – owszem. O cenach i sprawach finansowych w Belfaście również innym razem. Wróćmy do meritum. Od 7 lipca, odkąd pierwszy raz zobaczyliśmy to miasto, Naszym największym marzeniem od tamtej chwili stało się znalezienie tu pracy i życie właśnie w tym miejscu. Nie mogłam i ni...

Pierwsze zdjęcia w porządnej jakości, Muzeum Titanica i więcej.

Obraz
Proces twórczy wygląda mniej więcej tak: Któregoś dnia zmuszam się, by przysiąść na dwie, trzy godziny i zrobić selekcję zdjęć. Te się nie nadają kompletnie, tu trzeba wykadrować, tam wymazać latarnię, bo jest denerwująca i paskudna, a tam znowu coś nie pasuje. Cała ja. To żmudny i bardzo pochłaniający czas proces. W międzyczasie, gdy dostaję świra ze zmęczenia, a przekrwione oczy wychodzą z orbit przez Photoshopa i światło bijące od monitora, w mojej głowie rodzi się masa pomysłów. Czasami budzę się w nocy i zapisuję na telefonie świeżo wymyślony wątek, czasem celowo przesiaduję kilka godzin przy komputerze i piszę, czasem po prostu coś mi mignie, coś się przypomni i uważam to za godne opublikowania. Część z tego zapisuje w folderze „zapiski wojenne” pod różnymi dziwnymi nazwami, kilka dni później czytam na trzeźwo to, co w tych skrawkach zapisałam.  Gdy widzę, ze coś jest napisane ostro pod wpływem zmęczenia i nadaje się tylko do śmieci, wyrzucam to w siną dal, czasem coś d...

Somewhere over the rainbow...

Obraz
No dobra. Na wstępie – żyjemy i mamy się dobrze. Udało się, aż za bardzo. Wróćmy się jednak trochę w czasie... Zanim się cofniemy: Wszystkie zdjęcia z tej notatki zostały zrobione telefonem. Wybaczcie brak jakości, ale żywcem nie miałam jak wyjąć lustrzanki z bagażu podręcznego bo raz, że ów bagaż był tak wypchany, że po otwarciu by wybuchnął, a dwa, że samolot był pełniusieńki i żywcem nie dało się dopchać. Wróćmy jednak do tematu. Ostatnie dni przed wylotem były dla Nas kompletnym chaosem . Napychaliśmy auto rzeczami, by przewieźć je do Wadowic, a potem, jak ledwo co dojechaliśmy (myślałam, że odpadną nam koła, albo zawieszenie, czy cokolwiek tam jest), wnosiliśmy wszystkie graty przez jakieś dwie godziny. Potem pojechaliśmy drugi raz do Krakowa i z powrotem, bo okazało się, że zapomnieliśmy miliona rzeczy... W dniu wylotu wstałam przed 7 myśląc, że jeśli wstanę wcześniej, będę mieć więcej czasu na wszystko. JASNE, NO OCZYWIŚCIE, ŻE TAK. Byłoby fajnie, gdyby raz coś posz...

Zacznijmy.

Obraz
Mam własnego bloga, którego prowadzę od... zaraz zaraz. 5 lat? 6? Pozwólcie, że sprawdzę. Tak, od sześciu lat. Blog to fantastyczna sprawa mimo, iż chce się płakać czytając pierwsze notatki. Płakać oczywiście ze szczęścia, przecież kiedyś TAQ WIELKIM WYDASZONKIEM :* było zatańczenie na dyskotece w podstawówce z kumplem, do którego się podbijało jak ta głupia gęś. Przyszło mi jednak nie płakać ze szczęścia tylko ze smutku, ponieważ muszę zamknąć swojego bloga. No, zawiesić, zamykać nie mam serca bo to tak jakbym trumnę z nim zamykała. Przeżyłam z nim wiele wspaniałych chwil, ale nie potrafię skupić się na dwóch projektach na raz. Zdecydowałam zatem, że skupię całe swoje pisarkie zdolności, zdolności fotograficzne i tym podobne, rozpoczynając pracę nad moim kolejnym dzieckiem, jakim jest blog, na który właśnie zajrzałeś. Witam Cię! Całą ideą tejże strony będzie opisanie od kuchni wielkiego przewrotu, jakim jest wyprowadzka. No w porządku, co to jest spakować osiemset...