Posty

ICP #4: Ludzie, rodzaje turystów, kempingi.

Obraz
Cześć! Wybaczcie spóźnienie. Nie było mnie wczoraj cały... a, pieprzyć to. Nie mam dla Was żadnego usprawiedliwienia. Po prostu byłam zbyt leniwa, by zdążyć na czas. Już to nadrabiam, obiecuję! Bierzcie i delektujcie się - mówi, niczym ksiądz z ambony - Otwierajcie delikatnie, by nie uronić niepowtarzalnego smaku. Najbardziej relaksuje mnie ta w zielonej saszetce, wprawia chwilę w nastrój przejrzysty i ulotny – stoję obok i patrzę z zażenowaniem na typa dobrze po dwudziestce, który rozdaje herbatę zziębniętym podróżnikom produkując się co najmniej, jak gdyby występował w reklamie Twiningsa. I myślę sobie – Chryste, co ja tu robię? Jeżeli ktoś wybiera się na Islandię z zamiarem odpoczynku od ludzi (co między innymi My chcieliśmy zrobić), w większości czasu będzie się na tym po prostu przejeżdżał. Może ludzi w bród tutaj nie jest, le najbardziej popularne miejsca oraz kempingi nie stronią od turystów, a co za tym idzie – turystów dobrych, złych, bez piątej klepki i ogarniętych...

ICP #3: Jak przeżyć, by nie zbankrutować i dlaczego wszystko jest takie drogie

Obraz
Cześć! Jednymi z najbardziej poszukiwanych informacji w Internecie, które dotyczą Islandii, są właśnie ceny. Ja, choć szukałam wiele miesięcy przed wyjazdem, nie znalazłam zbyt wielu wskazówek i dopiero osoba, która mieszka na Islandii rozwiała moje wątpliwości pokazując co, jak, gdzie i ile kosztuje. Postaram się zatem opisać wszystko tak dokładnie, jak tylko się da. Zacznijmy od pewnego faktu, który musimy sobie uświadomić. Prawda #1 - Islandia jest cholernie droga. Cholernie.    Niestety. Jedyne, co możemy zrobić podczas podróży, to zaoszczędzić – wydania mnóstwa kasy i tak nie unikniemy. Prawdopodobnie zależy to nie tyle od przelicznika walut, co przeciętnych zarobków na Islandii. Porównując sprawę do Wielkiej Brytanii – tutaj Polaków, którzy przyjeżdżają na wakacje, przerażają ceny głównie dlatego, że przez kurs funta muszą je mnożyć razy sześć (no dobrze, po Brexicie to już raczej razy pięć). W suchych liczbach, bez określania walut, zarabiamy bardzo podo...

ICP #2: Drogi, bezpieczeństwo i Azjaci.

Obraz
Cześć! Dziś, w kolejnym Cyklu Islandzkich Porad, zajmę się kwestiami technicznymi dotyczącymi wynajmu samochodu i tego typu spraw. Jak wiadomo, nie mamy na Islandii wiele linii zajmujących się transportem pomiędzy miastami na wyspie. Coś tam jest, jest na pewno lepiej, niż kilka lat temu, ale z reguły są to trasy pomiędzy większymi miastami, lub objazdówki po najbardziej popularnych miejscach. Mamy też możliwość wykupienia sobie karty, która pozwala na swobodne przemieszczanie się na danej trasie. Opcji jest kilka: Karta Circle Passport upoważnia do objechania pokrótce całej wyspy za wyłączeniem północy i fjordów wschodnich, koszt: 1366,43zł Karta Beautiful South Passport pozwalająca zwiedzić najpopularniejsze miejsca na południu Islandii, koszt karty na 7 dni: 1447,76zł Karta Highlights Passport pozwalająca na wjazd w głąb wyspy i zobaczenie naturalnych zasobów Islandii, koszt na 7 dni: 1512,83zł Karta Combo Passport dzięki której można wjechać tam, ...

Wpis specjalny: rok zagranico!

Obraz
Pamiętam to jak dziś. To był wtorek, siódmy lipca. W piątek wymieniliśmy pieniądze i biegaliśmy po marketach, żeby nakupić jedzenia do wtorku i ani chwili dłużej. Cały weekend zajęło Nam wywożenie rzeczy do piwnicy mojego domu. Samochód był tak skrajnie zapchany, że wjechawszy w kolejną dziurę martwiliśmy się, czy bagażnik nie odpadnie i czy nie zawali się pod Nami podwozie. Był przerażający upał i cały weekend tak grzało, chyba ze czterdzieści stopni. I pamiętam, jak zwieźliśmy te rzeczy w niedzielę, zaczęliśmy to wypakowywać i wynosić, a mama krzyczała, że "szopę robimy a niedziela jest". Wchodząc osiemsetny raz po schodach do piwnicy obładowana rzeczami po szyję myślałam, że umrę, a tu jeszcze stare rzeczy trzeba było powynosić i posprzątać, coby drzwi można było jakoś domknąć. Dramat. Cały dobytek dwóch lat wpakowany byle jak do samochodu i odwieziony do piwnicy, czy do mojego starego pokoju, w którym przeżyłam osiemnaście lat mojego życia. Z pozoru nie do ogarnięcia, ...

ICP #1: Flinstonowie, królewny i baseny, których nie ma

Obraz
Cześć! Zgodnie z obietnicą systematycznego pisania postanowiłam, iż mimo mojego lenistwa i wiecznego braku czasu, o Islandii będę pisać co tydzień równo w sobotę. Pomijam fakt, że zdjęcia leżą w kompletnej rozsypce, pamiątki i przewodniki leżą w jednym miejscu w pokoju czekając, aż ktoś się nad nimi zlituje... i tak jest to dziś. Czasem wracanie wspomnieniami do naszej Wyprawy Życia jest czymś inspirującym i przepięknym, a czasem boli. To wszystko jest jeszcze świeże i po cichutku staram się to ogarnąć w mojej małej głowie, w której zaczyna już brakować miejsca na coraz to nowe rzeczy. Wydaje mi się, że fajnie byłoby Wam wiedzieć, jakie zagadnienia kiedy się pojawią, więc zrobiłam tu mały spis treści. Obiecuję, będzie klikalny, jak tylko napiszę te wszystkie posty. Islandzki Cykl Porad. Zaplanowanie, objazd, noclegi. Wynajem auta, drogi, bezpieczeństwo i Azjaci. Ceny i sposoby na to, by nie zbankrutować. Ludzie, rodzaje turystów, kempingi. Plany a rzeczywi...

Preludium.

Obraz
Pięć lat temu ktoś pokazał mi film, który nieodwracalnie zmienił moje życie. Żadne couchingi, filozofie, wykłady motywacyjne – nic z tych rzeczy. Ktoś chciał opowiedzieć mi o muzyce. To miał być film, który pokaże mi zespół, ludzi, kulturę. Nigdzie nie był dostępny, więc gdy wreszcie go dorwałam, czułam się, jakbym w totka wygrała. Obejrzałam i coś się zmieniło. Coś się popsuło i wszystko było nie tak. Świat wokół wydawał się dziwny. W głowie pomysły na nowe zdjęcia piętrzyły się tak, że nie mogłam spać po nocach, bo nie potrafiłam wyłączyć mózgu. Nie sypiałam, albo budziłam się z krzykiem. Zaczęłam się zastanawiać, czy ja naprawdę pochodzę z Polski. Pamiętam ból i niemoc, bo od tamtej pory miałam ogromne marzenie, ale było równie nierealne, co lot na księżyc. No, chyba że miałabym tatusia na szczycie korpo, a mamusię w sejmie, ale nie miałam ani tego ani tego, dzięki Bogu z resztą. To bolało. Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają, może nie, ale tylko one były w stanie ukoić mój bó...

Idziecie ze mną na klifa? Chodźcie, śmiało.

Obraz
Postanowiłam, że muszę spiąć poślady i pokazać Wam zdjęcia z jaskiniowej góry tak szybko, jak to możliwe. Podróż Życia za pasem, więc potem przez sto lat, o ile cokolwiek po tym czasie będzie istnieć, należy spodziewać się zdjęć i surowych emocji wyłącznie stamtąd. Skorzystawszy z czasu, odrobiny energii i inspiracji, postanowiłam tutaj Wam trochę popaplać i pokazać to, co niedawno sama widziałam na własne oczy. Zaczęło się od tego, że obejrzałam siedmiominutowy teledysk Iggy'ego Popa TYLKO po to, by zobaczyć, czy nakręcili kilka zdjęć z jego chwilowym gitarzystą. Poza okrutnie popychanym (sic!) wiekiem ciałem Popa, na które nie jestem w stanie patrzeć, mój rudowłosy anioł pojawił się w kilku przelotnych momentach. ( A teraz czytam to, co tu napisałam i wyję na całą twarz ze stwierdzenia „rudowłosy anioł” jestem psychiczna) W jakiś dziwny sposób ładnie nakręcony, choć nie porywający teledysk sprawił, że otworzyła mi się głowa i mózg zaczął rozkwitać. Lubię używać tego okr...