Posty

Przemijanie? Nostalgia? W życiu!

Obraz
STO!!!!!! - Krzyczała tydzień temu moja fejsbukowa tablica. Sto? Ale sto czego? Sto litrów wina? (skrycie marzę od lat) Sto królików? (również) A może STOs (gówna), czyli życzenia - ninja? Pozornie życzą jak najlepiej, a między wierszami liczą na to, że pewnego pięknego dnia spadnie z nieba fortepian... Tydzień temu skończyłam dwadzieścia cztery lata. Leci mi ćwierćwiecze i tym samym zastanawiam się, skąd wzięła się moda na te wszystkie symboliczne, urodzinowe wpisy. Ja na przykład jestem hipsterem i swój wpis robię tydzień po. Ludzie podsumowują całe swoje życie, jakby leżeli na łożu śmierci. Albo - co śmieszniejsze - robią sobie postanowienia. Takie, jak na przykład te noworoczne. Pójdę na siłownię i schudnę dziesięć kilo. Nie mija sześć tygodni, a Ty oddałeś swój karnet i w najlepsze wpieprzasz chipsy o smaku barbecue. Myślę, że gdybym tu i teraz zaczęła sobie podsumowywać, to brakłoby mi życia na całą resztę. Gdyby się zastanowić, to tyle się dzieje i zmienia, że... po co ma...

Londyn śmierdzi jak piekło, ale i tak jest piękny.

Obraz
Patrząc z perspektywy czasu na minione wydarzenia mam wrażenie, że jestem wariatką. Za każdym razem, przysięgam . Jedną z najbardziej wartościowych informacji, jakie wyniosłam z trzech lat studiowania, był cytat profesorka od... od czego on właściwie był? Nie wiem. W każdym razie nie był ani trochę normalny, a w życiu kierował się hasłem, że nie ma ludzi normalnych, są tylko niezdiagnozowani. Uderzyło mnie w samo sedno i od tej pory chodzę po tym pięknym świecie i wygłaszam tę teorię komu się da. Co więcej, psorek powiedział, że to cytat kogoś mądrego, nie doszukałam się jednak żadnych połączeń z żadnymi ludźmi. Cóż. Niezależnie, czy powiedział to Platon, czy żul spod przystanku na AGH - to święta prawda. W myśl mojej wspaniałej nienormalności, na początku roku islandzki zespół Sigur Rós ogłosił europejską trasę. Opętało mnie do reszty, więc gdy ogłosili Londyn było wiadome, że jednym z pierwszych posiadaczy biletu zaraz po otwarciu sprzedaży internetowej będę właśnie ja. Mi...

Sobota w pracy?

Obraz
Wyobraź sobie, że musisz iść do pracy. Dziś. Jest sobota. Boli, prawda? Cały tydzień dzielnie przepracowałeś, a oni każą Ci myśleć o tym jeszcze w weekend? No chyba się wściekli. No dobrze. A teraz wyobraź sobie... …że nie masz pracy. W miejscu, w którym nie ma łatwo o pracę. W momencie, w którym Twój facet bierze jedenaście dni z rzędu, coby podreperować jakoś budżet. Wszystko się pali i wali. A ty siedzisz. Siedzisz. Siedzisz. To dopiero kurewsko boli. Przenieśmy się w czasie: W skutku szeroko pojętego mobbingu straciłam pracę w marcu i dwa miesiące czułam się najbardziej niepotrzebną kupką atomów na Świecie. Odkąd mam osiemnaście lat, pracuję i niemal nigdy nie miałam z pracą dobrych doświadczeń. A to szefowa podkradała pieniądze z wypłaty, a to ktoś starał się mi wmusić, że nic nie robię, choć pot lał się z pleców całymi dniami. Jak wszędzie, zdarzały się cudowne chwile. Świetni ludzie. Do szefów jednak przeważnie nie miałam szczęścia. Wyobraź so...

ICP #5: Świat, w którym czekiwania i plany < Rzeczywistość

Obraz
**Uwaga. Informacja dla ludzi starszych, o których wiem, że czytają mojego bloga, a mają prawo czegoś nie wiedzieć. Wszystkie słówka podkreślone na inny kolor to linki, w które możecie kliknąć i cieszyć się muzyką. Śmiało :) ** Jest niedziela, 25 lipca. Dzień, w którym dodałam wpis o turystach.   Wiem, co czeka mnie za tydzień w sobotę i wiem , że m u s z ę zacząć pisać już teraz. Czasem marzę o tym, żeby przysiąść na piętnaście minut i pochrzanić o jakichś bzdetach, ale potem myślę, że dużo lepiej stawiać na jakość i trochę się nad tym napocić, niż pogadać o niczym i odejść z uśmiechem zwycięzcy na ustach. Jeśli chodzi o terminy, jestem przypadkiem skrajnie krytycznym. Nienawidzę zobowiązań, a od tych długoterminowych uciekam jak krótkodystansowiec na olimpiadzie. Gardzę jakimikolwiek terminami, najchętniej wyrzuciłabym kalendarz, razem z zegarkiem i wszelakimi grafikami i spaliła to w cholerę. Bo rozumiecie, to u mnie jak z długami. Wiem, że czeka mnie opowieść o tym, ja...

ICP #4: Ludzie, rodzaje turystów, kempingi.

Obraz
Cześć! Wybaczcie spóźnienie. Nie było mnie wczoraj cały... a, pieprzyć to. Nie mam dla Was żadnego usprawiedliwienia. Po prostu byłam zbyt leniwa, by zdążyć na czas. Już to nadrabiam, obiecuję! Bierzcie i delektujcie się - mówi, niczym ksiądz z ambony - Otwierajcie delikatnie, by nie uronić niepowtarzalnego smaku. Najbardziej relaksuje mnie ta w zielonej saszetce, wprawia chwilę w nastrój przejrzysty i ulotny – stoję obok i patrzę z zażenowaniem na typa dobrze po dwudziestce, który rozdaje herbatę zziębniętym podróżnikom produkując się co najmniej, jak gdyby występował w reklamie Twiningsa. I myślę sobie – Chryste, co ja tu robię? Jeżeli ktoś wybiera się na Islandię z zamiarem odpoczynku od ludzi (co między innymi My chcieliśmy zrobić), w większości czasu będzie się na tym po prostu przejeżdżał. Może ludzi w bród tutaj nie jest, le najbardziej popularne miejsca oraz kempingi nie stronią od turystów, a co za tym idzie – turystów dobrych, złych, bez piątej klepki i ogarniętych...