Posty

#naSwoim

Obraz
Słyszę, że ktoś otwiera drzwi wejściowe, a potem puka w naszą szybę w charakterystyczny sposób i rozpoznaję natychmiast, że to landlord. Puka do drzwi naszego pokoju, otwieram. - Tyle Wam starczy? - pyta, zawalony mniej więcej do kolan różnego rozmiaru pudełkami - Starczy do... ? - odpowiadam. - No przecież wyprowadzacie się jutro, Łukasz ci nie mówił? Nie. Za cholerę nic nie mówił. Przeprowadzki w filmach wyglądają idealnie. Na pierwszym planie zdezorientowana nastolatka wychodzi z pokoju pełnego gratów, plakatów i światełek na choinkę poplątanych na ramie łóżka. Oto wkracza w dorosłość i musi zmierzyć się z największą wiedźmą, o której słyszał każdy, ale doskonale wie o wszystkim tylko ten, co ją spotkał: przeprowadzka. I tak następnego dnia przy pomocy przypadkowych panów z ulicy tudzież jej chłopaka przypominającego kluskę z koprem pod nosem, on wynosi 3 pudełka, ona tylko jedno. Następne mieszkanie jest zaledwie ulicę dalej. Wygląda jak pieprzony pałac, podłogi błyszczą, j...

Jak to jest z tym przeklinaniem?

Obraz
* Ostrzeżenie: Jeśli czujesz się zgorszony/a wszechobecnymi przekleństwami w internecie, wyłącz czym prędzej tę stronę i popryskaj wodą święconą. Tylko nie zalej sobie komputera, na miłość boską! Język od lat osiemnastu (pomijając fakt, że dwunastolatki wymyślają ładniejsze wiązanki, niż ja), więc wypad mi stąd, dzieciaki.* Chłodny dzień. Podjeżdżam rowerem pod bramę, zaczepiam go o słupek. Słyszę „cześć”. Głos, którego nie znam. Podnoszę głowę, pan w ubraniu roboczym z logo naszej firmy, widzę go pierwszy raz. Koło trzydziestki, przystojny, lewe oko przecina gigantyczna blizna, zupełnie jak w filmach. - No, cześć. Krótka rozmowa o wszystkim i niczym, gdy nagle słyszę: - Masz ciekawy akcent. Skąd pochodzisz? - Z Polski. Momentalnie widzę błysk w oczach. - Serio? Dupa, cipa, wielki chuj!!!!!!! (ostatnie cztery słowa zostały wymówione po polsku) Niemal krzyczy z podekscytowania. Myślę, że możecie sobie idealnie wyobrazić moją minę. Zażenowana zakrywam twarz dło...

Przemijanie? Nostalgia? W życiu!

Obraz
STO!!!!!! - Krzyczała tydzień temu moja fejsbukowa tablica. Sto? Ale sto czego? Sto litrów wina? (skrycie marzę od lat) Sto królików? (również) A może STOs (gówna), czyli życzenia - ninja? Pozornie życzą jak najlepiej, a między wierszami liczą na to, że pewnego pięknego dnia spadnie z nieba fortepian... Tydzień temu skończyłam dwadzieścia cztery lata. Leci mi ćwierćwiecze i tym samym zastanawiam się, skąd wzięła się moda na te wszystkie symboliczne, urodzinowe wpisy. Ja na przykład jestem hipsterem i swój wpis robię tydzień po. Ludzie podsumowują całe swoje życie, jakby leżeli na łożu śmierci. Albo - co śmieszniejsze - robią sobie postanowienia. Takie, jak na przykład te noworoczne. Pójdę na siłownię i schudnę dziesięć kilo. Nie mija sześć tygodni, a Ty oddałeś swój karnet i w najlepsze wpieprzasz chipsy o smaku barbecue. Myślę, że gdybym tu i teraz zaczęła sobie podsumowywać, to brakłoby mi życia na całą resztę. Gdyby się zastanowić, to tyle się dzieje i zmienia, że... po co ma...

Londyn śmierdzi jak piekło, ale i tak jest piękny.

Obraz
Patrząc z perspektywy czasu na minione wydarzenia mam wrażenie, że jestem wariatką. Za każdym razem, przysięgam . Jedną z najbardziej wartościowych informacji, jakie wyniosłam z trzech lat studiowania, był cytat profesorka od... od czego on właściwie był? Nie wiem. W każdym razie nie był ani trochę normalny, a w życiu kierował się hasłem, że nie ma ludzi normalnych, są tylko niezdiagnozowani. Uderzyło mnie w samo sedno i od tej pory chodzę po tym pięknym świecie i wygłaszam tę teorię komu się da. Co więcej, psorek powiedział, że to cytat kogoś mądrego, nie doszukałam się jednak żadnych połączeń z żadnymi ludźmi. Cóż. Niezależnie, czy powiedział to Platon, czy żul spod przystanku na AGH - to święta prawda. W myśl mojej wspaniałej nienormalności, na początku roku islandzki zespół Sigur Rós ogłosił europejską trasę. Opętało mnie do reszty, więc gdy ogłosili Londyn było wiadome, że jednym z pierwszych posiadaczy biletu zaraz po otwarciu sprzedaży internetowej będę właśnie ja. Mi...

Sobota w pracy?

Obraz
Wyobraź sobie, że musisz iść do pracy. Dziś. Jest sobota. Boli, prawda? Cały tydzień dzielnie przepracowałeś, a oni każą Ci myśleć o tym jeszcze w weekend? No chyba się wściekli. No dobrze. A teraz wyobraź sobie... …że nie masz pracy. W miejscu, w którym nie ma łatwo o pracę. W momencie, w którym Twój facet bierze jedenaście dni z rzędu, coby podreperować jakoś budżet. Wszystko się pali i wali. A ty siedzisz. Siedzisz. Siedzisz. To dopiero kurewsko boli. Przenieśmy się w czasie: W skutku szeroko pojętego mobbingu straciłam pracę w marcu i dwa miesiące czułam się najbardziej niepotrzebną kupką atomów na Świecie. Odkąd mam osiemnaście lat, pracuję i niemal nigdy nie miałam z pracą dobrych doświadczeń. A to szefowa podkradała pieniądze z wypłaty, a to ktoś starał się mi wmusić, że nic nie robię, choć pot lał się z pleców całymi dniami. Jak wszędzie, zdarzały się cudowne chwile. Świetni ludzie. Do szefów jednak przeważnie nie miałam szczęścia. Wyobraź so...

ICP #5: Świat, w którym czekiwania i plany < Rzeczywistość

Obraz
**Uwaga. Informacja dla ludzi starszych, o których wiem, że czytają mojego bloga, a mają prawo czegoś nie wiedzieć. Wszystkie słówka podkreślone na inny kolor to linki, w które możecie kliknąć i cieszyć się muzyką. Śmiało :) ** Jest niedziela, 25 lipca. Dzień, w którym dodałam wpis o turystach.   Wiem, co czeka mnie za tydzień w sobotę i wiem , że m u s z ę zacząć pisać już teraz. Czasem marzę o tym, żeby przysiąść na piętnaście minut i pochrzanić o jakichś bzdetach, ale potem myślę, że dużo lepiej stawiać na jakość i trochę się nad tym napocić, niż pogadać o niczym i odejść z uśmiechem zwycięzcy na ustach. Jeśli chodzi o terminy, jestem przypadkiem skrajnie krytycznym. Nienawidzę zobowiązań, a od tych długoterminowych uciekam jak krótkodystansowiec na olimpiadzie. Gardzę jakimikolwiek terminami, najchętniej wyrzuciłabym kalendarz, razem z zegarkiem i wszelakimi grafikami i spaliła to w cholerę. Bo rozumiecie, to u mnie jak z długami. Wiem, że czeka mnie opowieść o tym, ja...