Posty

4257 kilometrów w 5 dni.

Obraz
Cześć! Część z Was zastanawiała się, gdzie podziałam się przez ostatnie kilka miesięcy. Na to wszystko nałożyła się masa czynników. Pozmieniało się w pracy i trzeba było przywyknąć. Potem straciliśmy bliskiego Nam Przyjaciela i to był dla Nas ogromny szok. Przez pewien czas ograniczyliśmy kontakty międzyludzkie i jakąkolwiek wirtualną aktywność. No i koniec końców byłam w Polsce. Przygotowania do wyjazdu pozwoliły trochę się odrodzić i z wszystkim sobie poradzić. Ale do rzeczy, do rzeczy. Już wracam, już jestem! Zatem, jak to się zaczęło? Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to obraz mnie, srającej w gacie na lotnisku, patrzącej przez wielką, oszkloną ścianę na odlatujące samoloty. No i myślę - co ja zrobię? Pierwszy lot samej. W głowie obrazy spadania, urywających się silników, krzyczących ludzi, lądowania w wodzie i dziur w kabinie. Pięknie... Na lotnisko pojechałam dobre trzy godziny wcześniej. Nie pytajcie, nie zależało to ode mnie. W autobusie zeżarłam burrito chroniąc się pr...

Chwile.

Obraz
Cześć! Ostatnimi czasy mój mózg postanowił się zbuntować i wysłać całą kreatywność, wenę twórczą i wszystkie tym podobne na Księżyc. Wiecie, co jest jeszcze gorsze? Im wszystkim tam się spodobało... Jednocześnie, podczas sprzątania komputera (próbuję dziś być produktywna) natknęłam się na pewien stary folder. Nazwałam go Chwile. Zdjęcia niepozornych, ulotnych momentów. Niby nic, a powoduje lawinę wspomnień. Czemu mam się nimi nie podzielić? ;) A teraz odpal to (klik) Będzie przyjemniej.    Coldplayer for life!  Pół godziny przed tym, gdy poszliśmy na imprezę Sylwestrową, organizatorka napisała do mnie, że brakło jej mleka do kawy. Otrzymała w odpowiedzi to zdjęcie.  Po tryliardzie dni smutku dorwałam swoje wymarzone perfumy.  Pierwsza, własnoręcznie zrobiona bomba (nie wybuchła).  Czerwiec, Islandia. Pierwsza w nocy.  Kocham bawić się światłem.    Łukasz w Thingvell...

Historia pewnej niedzieli.

Otwieram oczy przed dziesiątą i już wiem, że ten dzień będzie beznadziejny. Mój szef ma bowiem szeroko w poważaniu to, jak szczerze nienawidzę niedziel w pracy, więc jestem skazana, w zamian za dwa wolne piątki, na dwie niedziele pracujące w miesiącu. Powłóczę nogami po całym domu.  Mogłabym włączyć jakąś muzykę, ale nie, nic nie poprawi mi dziś nastroju. Jeśli ktoś kupi mi trumnę, w której będę mogła się położyć biorąc przy okazji dzień wolnego, to chętnie. Bardzo mi przykro, nikt ani nic już mnie dzisiaj nie uratuje. Jedną ręką jem śniadanie, drugą się maluję i myślę - a jakby skonstruować za domem małą rakietę i polecieć w kosmos? Obejrzawszy film Gravity kilka dni wcześniej może jednak podziękuj...

Blond włosy, miłość i ułomne postanowienia

Obraz
Jak mam myśl, to piszę. Zazwyczaj w formie takiej, coby się z kimś nią podzielić. Nie mam wyjścia, inaczej pęknie mi głowa, tak jak pękłaby w tym przypadku. Cześć. Czujcie się jak w domu. Niektórzy mówią, że ten rok ssie. Ssie pod wieloma względami, jak wszystkie lata. Dawid Bowie, George Michael, Carrie Fisher, Alan Thicke, Lenoard Cohen, Andrzej Wajda, Bohdan Smoleń. Inni. Setki osób, które zginęły w katastrofach lotniczych, w atakach terrorystycznych. Zginęli także terroryści, ale z tego powodu jestem przeszczęśliwa. Mojej znajomej z pracy zmarła tydzień temu najlepsza przyjaciółka, a w wieczór Świąteczny (u nich to 25.12), kuzyn spadł ze schodów i również zmarł. A niech to szlag. Tak, ten rok ssie. Ssie, bo smog, bo globalne ocieplenie, wycinki lasów i żałośni politycy. Ssie, bo nagrano miliardy płyt z muzyką, od której krawią uszy. Bo ludzie w Afryce nadal głodni, a naukowcy odkrywają kosmos nie odkrywszy nawet tego, do czego zdolne są nasze mózgi. Jakby się w sumie tak nad...

Kolejny beznadziejny poradnik o prezentach.

Obraz
Wchodzę na moje ulubione blogi, czy może mniej ulubione... Zacznijmy od nowa. Wchodzę do internetu, zaglądam na blogi i WSZĘDZIE, wszędzie trafiam na „Kup prezent idealny – poradnik”, „Dziesięć pomysłów na trafiony prezent”, „Prezenty, które ucieszą twoją drugą połówkę”. Natknęłam się nawet na pewną wypowiedź, która sugeruje, że każdy rasowy blogger powinien napisać wpis o prezentach idealnych: Cóż. Zawsze wolałam dachowce od kotów rasowych. Na same tytuły tego typu postów mogłabym odpowiedzieć w jednym zdaniu. Kup prezent idealny = użyj mózgu i odrobiny kreatywności. Dziesięć pomysłów na trafiony prezent, czyli post z cyklu „zerżnę co nieco z dwóch blogów i dodam kilka obrazków z shutterstocka”. Chcesz prezentu, który ucieszy twoją drugą połówkę? Kup jej po prostu wibrator. Nie, to nie będzie kolejny nudny poradnik o prezentach idealnych. Dziś zajmiemy się tym, jakich prezentów nie kupować, żeby nie wyjść na idiotę. ( by the way słucham Timberlejka, chcecie posłuc...

Byliśmy w Polsce (piszę po pijaku).

Obraz
(26.11.2016) Słuchajcie. Zabawmy się. Tu i teraz przysięgam, że wszystko, co zostało zapisane na brudno, zostanie tu opublikowane. Okej? Poprawię tylko literówki jutro, czy pojutrze, coby Wam oczy od tego nie krwawiły. Ten Typ Mes zwykł mawiać, że najlepszą nawijkę przynosi mu żołądkowa gorzka. Ja w sumie jestem tego samego zdania choć wódki, co prawda, nienawidzę. Jestem uchlana na tyle, żeby fajnie mi się pisało, no to do dzieła. Nie mam pojęcia, dlaczego stymulują mnie w tym momencie do pisania polskie piosenki. Włączam "Pamiętniku".  Dobry wieczór, pamiętniku, dawno nie pisałam. Chcesz posłuchać? <kliknij> Siedzę teraz na podłodze we własnej garderobie (słowo klucz to "garderoba" - pieprzyć podłogę, skoro siedzisz WE WŁASNEJ GARDEROBIE, a poza tym podłoga jest piękna, czysta i pełna puchowego, białego dywanu). No więc siedzę i myślę... Myślę o tym, co było tydzień temu. Łukasz miał po ósmej autobus z Berlina, ja dzień ustawowo wolny jak i cały mój dw...